Sesja plenerowa Moniki i Łukasza 7

Sesja plenerowa Moniki i Łukasza

Monika i Łukasz na początku nie wierzyli, że sesję plenerową można zrobić w promieniu kilkuset metrów od domu. Monika sama nie zdawała sobie sprawy jakie “skarby” na podwórku na którym się wychowała. Stara, drewniana stodoła, to wręcz wymarzony obiekt do fotografowania, a tuż za płotem były pozostałości starego sadu. Nie zawsze trzeba jechać na koniec świata…


fotograf ślubny Sochaczew

Sesja ślubna przy Dzikim Wodospadzie

Praktycznie z każdą parą z jaką współpracowałem mam jakieś wspomnienia, każda sesja wiąże się z jakąś reminiscencją. Plener Pauliny i Marcina zapamiętałem w sposób szczególny. Gdy zaproponowali, by zrobić sesję w górach od razu się zapaliłem do pomysłu. Pod koniec czerwca, a więc tuż przed sezonem wakacyjnym, zjawiliśmy się w Karpaczu i mieliśmy ambitny plan zrobienia części zdjęć u podnóża “Śnieżki”. Jakież było nasze zdziwienie gdy po wyjściu z kolejki okazało się, że… widoczność jest na kilkanaście metrów… Gęsta mgła, przenikliwe zimno, ogromna wilgotność – szybko dały nam w kość i sprawiły, zjechaliśmy na dół i szukaliśmy innych możliwości. Znaleźliśmy…


fotograf ślubny Łódź

Plener ślubny nad lazurowym jeziorem

“Polskie Malediwy” czyli Osadnik Gajówka

Okazuje się, że wcale nie trzeba jechać nad Adriatyk czy na Malediwy, by zobaczyć takie widoki. Nie jest to popularne miejsce z racji tego, że woda znajdująca się w zbiorniku nie nadaje się do kąpieli. Nie jest wprawdzie skażona, ale popioły i żużle, będące odpadem z pobliskiej elektrowni, sprawiły, że stała się ona mocno zasadowa i nie żyją w niej żadne organizmy. Do tego wytrącające się z niej osady powodują, że brzeg jest niezwykle grząski i sami byliśmy świadkami jak jeden ze spacerowiczów omal nie stracił buta (uśmiech).

Mimo to niemal zawsze można spotkać tam spacerowiczów, którzy cieszą oczy niespotykanym w naszym kraju widokiem, a i fotografowie coraz częściej zaglądają tam z parami ślubnymi i modelkami.


fotograf ślubny Pruszków

Sesja w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej

Chyba nie przesadzę jeśli napiszę, że to były najtrudniejsze warunki w jakich do tej pory fotografowałem. Intensywny deszcz, gęsta mgła i temperatura sięgająca zaledwie kilku stopni – w 99,9% takich przypadków przekładamy taką sesję na inny dzień, ale to był ta 0,1%. Postanowiliśmy z Edytą i Patrykiem zaryzykować i mam nadzieję, że się opłaciło, choć nazajutrz Edyta wspominała mi, że odczuwała małe skutki uboczne w postaci kataru.

Fatalna pogoda miała jednak także pozytywną stronę. Gdy aura sprzyja w tym miejscu wręcz roi się nie tylko od turystów, ale przede wszystkim od... fotografów z parami. Gdy robiłem krótki rekonesans w tym miejscu, kilka tygodni wcześniej, naliczyłem bodaj 7 par młodych. Tego dnia byliśmy zupełnie sami...