fotograf ślubny Łódź

Ania & Tomek - restauracja "Nostalgia" w Sokolnikach

Historia Ani i Tomka

To będzie historia dnia ślubu przesympatycznej pary – Ani i Tomka, którzy sakramentalne „TAK” powiedzieli sobie w klimatycznym kościele w Krośniewicach, a gości przyjęli w restauracji „Nostalgia” w Sokolnikach, której nazwa nie wzięła się z przypadku. To rzeczywiście niezwykle piękne, wręcz nostalgiczne miejsce....

 

Ślub w Krośniewicach, przyjęcie w „Nostalgii”

W zasadzie od progu wiedziałem, że Ania to prawdziwy wulkan energii. Uśmiech praktycznie nie schodził jej z twarzy, a to zawsze dobrze wróży na resztę dnia. Tomek okazał się także przesympatycznym gościem, więc od pierwszych minut wiedziałem, że zapowiada się dzień pełen energii i emocji, a to dla fotografa ślubnego woda na młyn. Uwielbiam emocje, bo to one sprawiają, że zdjęcia dostają dodatkowej głębi i każde z nich staje się osobną historią...

Ślub odbył się bardzo ładnym kościele w Krośniewicach, a przyjęcie we wspomnianej restauracji „Nostalgia”. Sama sala miała rustykalny klimat, największe wrażenie robiło jej otoczenie, w którym znalazły się efektownie oświetlone stawy, piękna zieleń i ogródki w których goście mogli odpocząć po tanecznych wyczynach. A tych nie brakowało, momentami parkiet pękał w szwach.

Mam nadzieję, że zdjęcia choć trochę oddają atmosferę tego gorącego dnia, a dla Ani i Tomka stanowić będą niezwykle cenną pamiątkę.

Przygotowania: w domu Panny Młodej

Ceremonia: Parafia Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Krośniewicach

Przyjęcie: Restauracja „Nostalgia” w Sokolnikach, Sokolniki Las.

Muzyka oraz wokal : Zespół „DeLuzers Cover Band”

Sprzęt foto którym wykonany został reportaż: Sony a7III, Canon 5DIII, obiektywy: Sigma Art 35mm, Sigma Art 85mm, Canon 24L, Sony 50/1.8.


fotograf ślubny Łódź

Historia Magdy i Piotra - sesja ślubna w Brukseli

Magda i Piotr sakramentalne "TAK" powiedzieli sobie na łódzkim Radogoszczu, ale sesję plenerową wymarzyli sobie w Brukseli, z którą związali swoją zawodową karierę. A ponieważ ja nigdy wcześniej w stolicy Belgii nie byłem, pomysł bardzo mi się spodobał i szybko przeszliśmy od słów do czynów. Czasu mieliśmy sporo, więc najpierw w ramach "rozgrzewki" zrobiliśmy sesję w cywilnych strojach, a dopiero nazajutrz zrealizowaliśmy ten właściwy plener - ślubny. Pogoda była już kapryśna, ale udało nam się ubiec deszcz i chyba całkiem fajnie wyszło, a Magda i Piotr nawet jak już opuszczą Belgię, będą mieli fajną pamiątkę z tego gorącego dla nich okresu...