MaD Studio Sprawdź termin
Reportaż z wesela, czerń i biel

Dominik Majewski, Żyrardów

Solidny humanista

Chyba nie ma nic trudniejszego niż pisanie o sobie. Skoro jednak tu trafiliście, to znak, że chcecie się czegoś więcej o mnie dowiedzieć.

Z wykształcenia jestem polonistą, w zawodzie byłem dziennikarzem. Mam żonę, dwóch „Szkodników" i kilkanaście lat z aparatem. Lubię dobre kino, sport, podróże, włoską kuchnię i mądrych ludzi. Nie lubię obłudy, selera naciowego, komarów i braku refleksji.

Jak pracuję w dniu ślubu

Reportaż ślubny jest dla mnie w pewnym sensie kroniką. Dlatego tego dnia nie będę Wam zawracał głowy sztucznym pozowaniem, dublami czy nakłanianiem do uśmiechu. Ja po prostu poczekam na niego i postaram się go sfotografować.

Zaczynam zwykle od detali, potem przygotowania, błogosławieństwo, ceremonia, wesele. Jestem z Wami do około pierwszej w nocy, gdy kończą się zabawy okołooczepinowe. Jeśli chcecie mieć na zdjęciach tort albo inne atrakcje, zadbajcie o to, żeby odbyły się przed północą.

Fotografia ślubna opiera się na emocjach. Zwracam uwagę zwłaszcza na te momenty, kiedy dajecie im upust. Ale zależy mi, żeby odbyło się to dyskretnie, bo to nie ja jestem bohaterem tego dnia.

Czego się nauczyłem i od kogo

Żeby czerpać inspirację i poszerzać warsztat, jeżdżę na warsztaty i kursy prowadzone przez fotografów, których szczególnie cenię. Dwukrotnie byłem na szkoleniach „Repoglamour" u Adama Trzcionki i Anny „Kaliny" Ciesielskiej. Uczestniczyłem w warsztatach „Photoszopin" prowadzonych przez Krzysztofa Tkacza i Sebastiana Małachowskiego.

Czerpałem wiedzę od Grzegorza „Momenta" Płaczka i Karola Kalinowskiego - te ostatnie warsztaty odbyły się w urokliwym, przesiąkniętym fotografią „Złodziejewie". Miałem też przyjemność uczestniczyć w szkoleniu prowadzonym przez Marcina Orzołka i Rafała Bojara, a ostatnio gościłem u Toma Robaka. Wszyscy wymienieni to absolutna polska czołówka.

Punktualność jako forma szacunku

Jeśli się czegoś podejmuję, doprowadzam sprawę do końca i robię to na sto procent zaangażowania. Potem mogę to „odchorować", ale najważniejsze jest dla mnie wywiązanie się z umowy.

Jestem też chorobliwie punktualny, co często jest powodem do żartów ze strony mojej rodziny. Uważam to za zaletę - spóźnianie się bez ważnego powodu to w moim przekonaniu brak szacunku do osoby, z którą się umawiamy.

Julia i Tomek idą roześmiani brzegiem morza w Poddąbiu
Panna młoda w mocnym uścisku z gościem, oboje się śmieją
Pan młody z ręką w górze podczas pierwszego tańca w dymie

Jeśli podobają Wam się moje zdjęcia, reszta należy do mnie

Wystarczy data i miejsce uroczystości. Sprawdzę termin i odpiszę z odpowiedzią.

Napisz do mnie